Męczennicy z Pariacoto uratowali mojego męża

Z całego serca pragnę podziękować naszym Błogosławionym Męczennikom za ich opiekę oraz wstawiennictwo do Boga podczas sześciotygodniowego pobytu mojego męża Marka w szpitalu, dokąd trafił na skutek wylewu krwi do mózgu, a także po jego powrocie do domu i rehabilitacji.

Stan męża był bardzo poważny, a z telefonicznych informacji udzielanych przez lekarzy (nie było możliwości odwiedzin bo trwała „pandemia”) wynikało, że mąż może nie przeżyć lub być sparaliżowany do końca życia. Każdego dnia wieczorem odmawiając Różaniec, gorąco prosiłam Męczenników aby wstawiali się za nami do Boga.

Mijały kolejne dni i choć nie było pocieszających wiadomości od lekarzy mąż nadal żył i nadzieja że będzie dobrze wstępowała w moje serce. Po wypisie że szpitala i powrocie męża do domu (był prawostronnie sparaliżowany, nie mówił i nie poznawał ani mnie, ani naszych dorosłych już dzieci i wymagał stałej opieki) rozpoczęliśmy intensywną rehabilitację, a ja nadal prosiłam o. Zbigniewa i o. Michała o wstawiennictwo.

Stan męża z każdym dniem się poprawiał i choć trwało to długo, a rehabilitacja trwa nadał (w połowie października br. minie dwa lata) mąż powoli chodzi, wszystko rozumie i próbuje mówić całymi zdaniami. Osoby które widziały mojego męża po jego powrocie ze szpitala i jego aktualną kondycję mówią, że to cud. Ja również jestem przekonana, że moja „przyjaźń” z Męczennikami i kołatanie do Nieba zostało wysłuchane.

Tak się szczęśliwie złożyło, że poznałam ich życie i męczeństwo pracując z Biurze Promocji Kultu Męczenników z Pariacoto przez około sześć lat do momentu choroby męża, a ponieważ byli moimi rówieśnikami więc nazywałam ich „moimi Chłopcami” i w sercu i myślach często z nimi „rozmawiałam”. Cała nasza rodzina i wiele przyjaznych nam osób modliło się o powrót męża do zdrowia i jestem pewna, że zostaliśmy wysłuchani. Dziś cieszymy się każdym wspólnie przeżytym dniem i wiemy, że Bóg chętnie wysłuchuje próśb przez wstawiennictwo świętych, którzy są już przy Jego boku.

Wanda Lenartowicz

Comments are closed.