Świadectwo: Nasze bliskie spotkania z błogosławionymi

Pokój i Dobro!  Mam na imię Anna. O ojcach Zbigniewie i Michale słyszałam od lat, ponieważ należę do parafii prowadzonej przez franciszkanów.

Jak większością Polaków, również i mną wstrząsnęła wiadomość o śmierci męczenników z Pariacoto. Moja parafia przygotowywała się duchowo do ich beatyfikacji. U nas w kościele rozdawano ulotki na ich temat, a na Facebooku pojawiła się informacja o możliwości otrzymania relikwii błogosławionych ojców. Po zapoznaniu się z ich życiorysami pomyślałam sobie, że byliby dobrymi opiekunami mojej młodszej córki, dlatego napisałam list z prośbą o relikwie.

            Dzień beatyfikacji tak sobie zorganizowałam, abym mogła spokojnie obejrzeć mszę beatyfikacyjną. Od kilku lat cierpię na bóle kręgosłupa okolicy lędźwiowej. Często budziłam się  w nocy z bólem promieniującym do nóg. Tej nocy (5-6. 12. 2015) również obudziłam się z silnym bólem kręgosłupa i nóg. Zaczęłam wołać: o. Zbigniewie i o. Michale pomóżcie mi, ulżyjcie mi! Wołałam do nich z prośbą mając nadzieję, że pomogą mi w tak szczególną noc. Przez jakiś czas nie mogłam znaleźć odpowiedniej pozycji, aby zasnąć. Prosiłam i wołałam: o. Zbigniewie, o. Michale czy nie widzicie jak mnie boli? Pomóżcie mi! Nie wiem kiedy zasnęłam, a gdy rano się obudziłam, wszystko było dobrze. Nic mnie nie bolało! Byłam zaskoczona i radosna. W ciągu kolejnych dwóch tygodni ból nie wracał ani w dzień, ani w nocy. W międzyczasie dostałam relikwie błogosławionych ojców. Poczułam ogromną radość, gdy je otrzymałam. Stoją one w szczególnym miejscu w moim domu.

            Dziękuję ojcom Zbigniewowi i Michałowi za ulgę w cierpieniu. Mam nowych patronów, do których modlę się o zdrowie dla siebie i dla członków mojej rodziny . Polecam się ich opiece. Pomogli również mojej córce, wtedy gdy bolały ją bardzo plecy. Pomodliła się do Nich gorąco, ucałowała relikwie i poszła spać. Rano wstała i powiedziała: mamo, chyba mi pomogli, bo mnie zupełnie nic nie boli! To są nasze bliskie spotkania z błogosławionymi ojcami.

Mimo, że moje uzdrowienie nie było trwałe (przez dwa tygodnie czułam się bardzo dobrze, ale później dolegliwości wróciły), moja ufność w pomoc ojców się nie zachwiała. Zwracam się do nich z modlitwą każdego dnia polecając swoje zdrowie (np. gdy coś mnie boli) i mam wrażenie, że mnie nie opuszczają. Dolegliwości przestają być uciążliwe.

To, co otrzymałam za sprawą Błogosławionych chyba nie można nazwać cudem trwałego uzdrowienia, ale ja jestem im wdzięczna, a oni stają się mi coraz bliżsi. Czuję, że miałam obowiązek podzielenia się tym, że w tak szczególnym czasie otrzymałam  łaskę ulgi w cierpieniu. Choć mój kręgosłup pozostawia wiele do życzenia, to wydarzenie w nocy z 5 na 6 grudnia jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem.

Z Panem Bogiem

Anna
Jasło, 12.01.2016

image_pdfimage_print

Comments are closed.