Świadectwo: Moi „nowi koledzy”

Podczas ostatnich wakacji na trasie moich wędrówek pojawiła się miejscowość Głogówek, w której znajduje się sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej oraz klasztor franciszkanów konwentualnych...

Na ścianie klasztoru wisiał duży plakat informujący o beatyfikacji dwóch franciszkanów. Pomyślałem wtedy „tylu mamy świętych i błogosławionych, a Kościół wynosi na ołtarze dwóch kolejnych”. Przeszedłem wtedy obok plakatu bez większego zainteresowania. Kilka miesięcy później, 14 listopada 2015 złożyłem swoje pierwsze śluby w instytucie świeckim. Wśród otrzymanych prezentów znalazłem m. in. książkę ze świadectwami o życiu Sług Bożych, którzy mieli być wyniesieni na ołtarze 5 grudnia 2015. „Znowu Ci…” - ucieszyłem się – jak się cieszy z nietrafionych prezentów… Po raz trzeci wspomniani błogosławieni zapukali do mego życia 16 stycznia 2016, gdy od Współbrata dostałem relikwie drugiego stopnia (które codziennie noszę ze sobą). Mowa oczywiście o Zbyszku i Michale (bł. o. Zbigniew Strzałkowski i bł. o. Michał Tomaszek) pierwszych polskich błogosławionych misjonarzach męczennikach z Peru. Gdy „spotkałem” ich po raz trzeci, zaprosiłem do mego życia, tym bardziej że tak się „wpraszali”. Od tego czasu, gdy w moim życiu pojawiają się jakieś pokusy, dzięki ich wstawiennictwu pękają one jak bańki mydlane. Zaprosiłem ich również do mojej pracy zawodowej, gdzie dzięki ich wstawiennictwu odczuwam namacalną pomoc – zwłaszcza Michała wychowawcy.

5 lutego 2016, czyli dokładnie dwa miesiące po ich beatyfikacji (wtedy też przypadał pierwszy piątek miesiąca) byłem w Krakowie na wystawie poświęconej Zbyszkowi i Michałowi. Kontemplowałem koszule, w których zostali zamordowani męczennicy oraz pamiątki związane z ich życiem. Największe wrażenie zrobiły na mnie podania o przyjęcie do zakonu, prośby o dopuszczenie do pierwszych i wieczystych ślubów oraz do świeceń kapłańskich. Ich bezgraniczna chęć służy Bogu i ludziom stała się dla mnie nowym tchnieniem w wypełnianiu mojego powołania.

Od tego czasu czytam kolejne książki oraz oglądam filmy dotyczące ich życiorysów, aby lepiej poznać moich „Nowych Kolegów”. Staram się czerpać z życia nowych błogosławionych jak najwięcej i dziękuję Bogu za ich przykład pokazujący, iż świętość jest naprawdę na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko być sobą, a resztę pozostawić Bogu.

Secolare

image_pdfimage_print

Comments are closed.