Życie i męczeństwo franciszkanów

Życie i praca pierwszych misjonarzy w Pariacoto

Trzej misjonarze krakowskiej Prowincji Franciszkanów oficjalnie rozpoczęli swoją misję w Pariacoto 30 sierpnia 1989 roku, w święto św. Róży z Limy. O. Jarosław Wysoczański, o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek dotarli do misji w Peru z małymi środkami materialnymi i jak wspomina o. Jarosław, rzeczywistość zmusiła ich do bycia zależnymi od innych: „Nasza postawa wzbudzała ciekawość chłopów, którzy bez wątpienia obserwują niezwykle uważnie. Nasz surowy i prosty styl życia czynił nas współzależnymi i sprzyjał komunikacji. Mogliśmy doświadczać życia z ludźmi.

Wierni swojemu powołaniu misyjnemu organizowali posługę zgodnie ze wskazaniami duszpasterskimi wyznaczonymi przez biskupa miejsca. Żyli „wśród ludzi” i głosili Słowo Boże. Misja ta polegała na organizowaniu i prowadzeniu szkoły katechetycznej, odwiedzinach wspólnot, przygotowaniu do sakramentów. Podstawowym celem było odpowiadanie na codzienne potrzeby, zwłaszcza mając na uwadze ludzi najbiedniejszych. Bracia prowadzili działalność, która obejmowała edukację, opiekę społeczną, ewangelizację, katechezę oraz inicjatywy kulturalne i rekreacyjne.

Dzięki wsparciu organizacji krajowych i międzynarodowych, misjonarze przyczynili się do zaopatrzenia okolicznych wiosek w wodę i podstawowe urządzenia sanitarne oraz tworzenia programu profilaktyki i opieki zdrowotnej.

W czerwcu 1991 r. jeden z braci pracujących w Pariacoto, o . Jarosław Wysoczański wyjechał na wakacje do Polski. Dwa miesiące później zabici zostali jego współbracia, którzy pozostali w Pariacoto. O. Jarosław wspomina swoich braci oraz ich wspólną pracę na misjach:

Obaj Bracia byli wielcy duchem misyjnym, który objawiał się w życiu codziennym, co nie znaczy, że nie mieli momentów słabości, tak jak każdy normalny człowiek. Potrafili żyć Ewangelią i dzielić się <<pięcioma chlebami i dwiema rybami>>, a Bóg dodawał resztę.

O. Zbigniew był bardzo wrażliwy na cierpienie chorych, posiadał umiejętności organizacyjne i dar rozeznania rzeczywistości społeczno-politycznej. O. Michał natomiast darzył szczególną serdecznością dzieci i młodzież, w czym pomagał mu między innymi dar muzyczny, który wiedział, jak wykorzystać.

Męczeństwo franciszkanów

9 sierpnia po Mszy św. o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek zostali oddzielnie wyprowadzeni z klasztoru. Wprowadzono ich do samochodu razem z siostrą Bertą Hernandez, Służebnicą Najświętszego Serca Pana Jezusa, która znalazła się tam z własnej woli. Przed przekroczeniem mostu, prowadzącego do Cochabamba i Huaraz, terroryści wyrzucili brutalnie zakonnicę z pojazdu, podpalili most i wywieźli Braci do miejsca zwanego Pueblo Viejo, w pobliżu cmentarza. O. Michał został zabity strzałem w tył głowy, a o. Zbigniew dwoma strzałami w kręgosłup i w głowę. Razem z nimi zabito burmistrza Pariacoto, Justina Masa.

Michał i Zbigniew obronili trzech postulantów modlących się w kaplicy. W chwili wtargnięcia do klasztoru terroryści zapytali, gdzie są inni ojcowie. Michał i Zbigniew żyli słowami, które Jezus powiedział swoim uczniom na Górze Oliwnej: „Jeśli Mnie szukacie, zostawcie tamtych.”. Skierowali do terrorystów podobne słowa: „My jesteśmy kapłanami, postulantów zostawcie!”.

Terroryści Komunistycznej Partii Peru „Świetlisty Szlak” zamordowali ich, twierdząc, że „poniżali lud, rozdzielając żywność pochodzącą od imperialistów, że religia jest opium dla ludu, że głosząc pokój i podejmując działania ewangelizacyjne oraz charytatywne usypiają lud po to, aby masy nie podejmowały zrywu rewolucyjnego." (świadectwo s. Berty Hernández, Summarium s. 654)

Ciała o. Michała i o. Zbigniewa spoczywają w Pariacoto, w kościele parafialnym pod wezwaniem „Senor de Mayo”. Na ich nagrobkach widnieje napis:

Firmes en la Fe - Mocni w wierze,
Ardientes en la Caridad - Płonący miłością,
Mensajeros de la Paz - Posłańcy pokoju,
Hasta el martirio – Aż do męczeństwa.

Na podstawie broszury „Kochać aż do ofiary z życia”

Comments are closed.