Homilia kardynała Juana Luisa Cipriani podczas mszy dziękczynnej za beatyfikację

Homilia kardynała Juana Luisa Cipriani podczas mszy dziękczynnej za beatyfikację

Kard. Juan Luis Cypriani

Homilia kardynała Juana Luisa Cipriani wygłoszona w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia podczas mszy dziękczynnej za beatyfikację Męczenników z Peru w bazylice katedralnej w Limie

Umiłowani Bracia w Jezusie Chrystusie,

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, celebrujemy Eucharystię i dziękczynienie za beatyfikację naszych braci męczenników: Alessandra, Michała i Zbigniewa. Pragnę pozdrowić szczególnie serdecznie O. Marco Tasca Ministra Generalnego Zakonu Franciszkanów i mojego drogiego brata w biskupstwie abpa Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wszystkich moich braci biskupów i kapłanów, którzy mi dzisiaj towarzyszą, ambasador Polski, panią Izabelę Matusz i konsula Polski pana Konrada Kiedrzyńskiego, rodziny naszych braci męczenników, które są tu dzisiaj z nami, wszystkich braci z Zakonu Franciszkanów, którzy przybyli z różnych miejsc Ameryki Łacińskiej i wszystkie siostry zakonne, oraz pana burmistrza San Borja.

Bracia,

dzisiaj nie mogę nie wyrazić tego, co mam w sercu. Czuję ducha tego świętego człowieka, którego wydała ziemia polska dla Kościoła Powszechnego: św. Jan Paweł II jest z nami z tą siłą, z tą miłością do wolności i z tą miłością do Najświętszej Maryi Panny. Dzisiaj z wielką radością patrzy on z nieba na sporą grupę naszych braci i sióstr przybyłych z Polski. Niech Pan Bóg Wam błogosławi, bo nigdy nie będą wystarczające podziękowania za dar świętego Papieża, który dwukrotnie odwiedził Limę. Jestem pewien, że on przyjąłby z otwartymi ramionami i wielką radością Michała, Zbigniewa i ks. Sandro. Dzisiejsza liturgia pozwala na refleksję prawdy wiary dotyczącej naszej Najczystszej Matki, od której większy jest tylko Bóg. Została zachowana od skazy winy pierworodnej już od pierwszego momentu Jej poczęcia. Przez specjalny przywilej i łaskę udzieloną od Boga Wszechmogącego, ze względu na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego. Nasza Matka, Dziewica Maryja jest bramą, powiedziałbym bramą prowadzącą do bramy miłosierdzia. Najpierw przechodzimy przez naszą Matkę, przez którą Jej Syn chce obdarzać łaskami wszystkich ludzi. Dzisiaj, gdy Ojciec Święty otworzył bramę świętą w Bazylice św. Piotra, przypominamy sobie wszyscy, że do Jezusa idzie się albo powraca się – gdy ktoś się oddalił – za pośrednictwem Maryi. Nauczyłem się tego od mojego świętego założyciela Josemarii Escrivá. Wspominając papieża św. Jana Pawła II, trzeba jeszcze bardziej kochać Maryję, a Ona uzyska wszystko. Matka Miłosierdzia. W tym roku miłosierdzia, proszę Ją, aby mi pomogła się nawrócić. Naszych braci męczenników Bóg zechciał zabrać do siebie poprzez męczeństwo. Ty i ja powinniśmy przyjmować codzienne męczeństwo, polegające na umieraniu dla grzechu, umieraniu dla pychy i coraz większej miłości do Jezusa i naszych braci.

W dzisiejszej liturgii słowa widzimy, jak Maryja z jednej strony odczuwa radość: „raduj się” – mówi do Niej Archanioł Gabriel. Jest to radość pochodząca z wiary: „ciesz się, bo Pan jest z Tobą.” Podobnie my, składając dzięki Bogu za tych trzech błogosławionych, odczuwamy radość. Ciesz się, postaraj się uśmiechnąć. Niełatwo jest w dzisiejszym świecie się uśmiechać, a jednocześnie tak bardzo odczuwa się brak oglądania twarzy, na których jest radość, wiara i miłość. Także do mnie Archanioł mówi: „nie bój się”. Nie bójmy się. Nasi bracia męczennicy przyjęli ten dar Boży. „Chcesz oddać swoje życie?” – zapytał ich Pan Bóg. Oni odpowiedzieli „tak”, więc i ty i ja mamy taką misję. Zachęcam cię, abyś nie bał się być wiernym każdego dnia, w każdej chwili. Taka jest nasza misja, do której jesteśmy powołani dzisiaj w tym trudnym świecie. Lecz świat staje się trudny wtedy, kiedy ty jesteś słaby, kiedy widzi, że boisz się walki, kiedy nie obejmujesz krzyża. Ale jeśli świat widzi nas obejmujących krzyż Chrystusa, świat zobaczy światło, pokój, sprawiedliwość, miłość i przebaczenie. Nie lękajmy się. Wielka misja, którą przyjęła Maryja po ludzku Ją zaniepokoiła. Ale z tej obecności łaski wyrosła moc. Czy wyobrażasz sobie tych naszych braci chwilę przed męczeńską śmiercią zadaną przez przemoc i terror? Chwilę przed tym, jak Pan wybiera kogoś, aby dać mu palmę męczeństwa, to jest wybór bardzo szczególny. Dlatego możemy być pewni, że nasi bracia mając światło wiary z pokojem, w obecności Bożej z pełnią nadziei wiecznej oddali swoje życie w pokoju. Często, gdy brakuje odniesienia do Boga, przychodzi lęk. Przypomnijmy słowa Papieża Benedykta XVI, które odnoszą się do Maryi Niepokalanej: w Niej widzimy odbicie piękna, które zbawia świat. Piękna Boga, które lśni w obliczu Chrystusa. W Maryi piękno jest całkowicie czyste, pokorne, bez pychy i  wywyższania się nad innych. Dziś nasza Matka zaprasza nas w swoje ramiona. Przyjdź w moje ramiona, ja zaniosę cię do mojego Syna. Z radością przekażemy wiarę naszym braciom. Dla Kościoła w Peru [beatyfikacja męczenników] jest powodem do radości, a dla Kościoła w Polsce i we Włoszech [męczennicy] są przykładem dla tych, którzy dali i dają życie dla innych. Dzisiaj wznosimy nasze dziękczynienie za Twoich Synów Panie, za Michała, Zbigniewa, za wszystkich kapłanów Polaków, należących do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, za ks. Alessandro Dordi, kapłana włoskiego, z diecezji Bergamo. Ilu was, którzy jesteście tutaj, przybyliście po to, by podobni jak oni, zasiewać wiarę i wypełnić swoją misję? Dziękuję. Z ufnością patrzmy na tych braci zamordowanych z nienawiści do wiary. Pan da dużo więcej niż prosimy.

Pamiętam tamte lata, gdy służyłem Kościołowi w samym centrum terroryzmu, w Ayacucho. W tamtym czasie, wychodząc z domu, mówiło się Panu: „nie wiem, czy wrócę”. Ale widać, Pan ma swoje drogi. Bierze jako zakładników miłości tych, którzy już są na to przygotowani. [Męczennicy] pracowali dla Kościoła w diecezji Chimbote. Miłość Boga popchnęła ich do pozostawienia swojej ojczystej ziemi, aby pracować w Pariacoto i w Santa. Są przykładem radości i mocy. Było wiele świadectw w tej radości, którą przekazywali ci błogosławieni. Radość Michała, który służył i kochał szczególnie dzieci. Ta radość, którą widać na fotografii rodzi się z bycia blisko Jezusa i z oddania się w Jego ręce. O ks. Sandro opowiadają, że często można było zobaczyć go modlącego się w pierwszej ławce w kościele parafialnym. O. Zbigniew podnosił na duchu parafian „nie lękajcie się”. Miał na myśli naturalny lęk wobec przeciwności.

Dzisiaj z wielką radością prosimy Boga: miej miłosierdzie dla nas, wznieś nas do góry, taką drogą, jaką Ty chcesz. Zawsze będzie to droga krzyża, ale naprawdę oddajmy duszę Bogu. Bądźmy wierni Kościołowi, który tyle razy płacze z powodu niewierności swoich synów. Prośmy Pana o siłę wiary i pokorę, bo do Niego wszystko należy. Jak mówi Papież Franciszek: „nikt nie rodzi się męczennikiem”. To łaska, której Pan udziela w pewien sposób wszystkim ochrzczonym. Przesłaniem dzisiejszej uroczystości jest prawda, że wszystko jest niezasłużonym darem od Boga. Wszystko jest łaską. Wszystko jest darem Jego Miłości do nas. Dziękujemy ci Michale, Zbigniewie, Alessandro. Dziękujemy Wam, drogim ojcom franciszkanom konwentualnym. Dziękujemy Polsce i Italii. Dzięki Wam, misjonarzom, za przybycie i za siew ziaren wiary w naszej ojczyźnie. Niech Pan Bóg Wam błogosławi.

Niech się tak stanie!

tł. o. Zbigniew Świerczek OFMConv

Agnieszka Kozłowska