Bł. o. Michał i o. Zbigniew będą dla nas tarczą przed złymi ludźmi – świadectwo

Coraz szerszym echem odbija się po świecie beatyfikacja męczenników franciszkańskich. Świadczy o tym ilość próśb o ich relikwie i wszelkie informacje związane z ich życiem i śmiercią.  Choć od tego pamiętnego dnia, 5 grudnia 2015 r., minęło zaledwie 5 dni, otrzymaliśmy i wysłaliśmy do już ok. 2000 listów z ich relikwiami. Ponad 15000 tys. relikwii dotarło w tych dniach do różnych miejsc w Polsce i niemal na całym świecie.

Wielu z Was już teraz przysyła świadectwa otrzymanych łask lub konkretnych sytuacji w życiu, gdzie namacalne staje się wstawiennictwo zwiastunów Dobrej Nowiny w Peru. Wybraliśmy spośród wielu jedno, które za zgodą autora przytaczamy poniżej.

Od kilku miesięcy tworzymy małe koło różańcowe w intencji nawrócenia terrorystów i pokoju na świecie. W naszej wspólnocie jest dwadzieścia osób i każdy ma do odmówienia swoja dziesiątkę, tak, że  razem codziennie odmawiamy cztery części różańca. Bardzo się cieszę, że dołączają do nas nowe osoby, tym bardziej, że idea tego żywego różańca zrodziła się spontanicznie. Mieszkamy w Belgii i  w ostatnim czasie coraz częściej słyszymy o terroryzmie. Zdaliśmy sobie sprawę, że sami nie damy rady walczyć z tymi okropnościami, więc postanowiliśmy poprosić o pomoc Matkę Bożą.

Istotą tej modlitwy ma być modlitwa za konkretnych ludzi, za przywódców i za wykonawców, którzy w imię religii zabijają, nienawidzą i sieją strach. Chcemy prosić Maryję o ich nawrócenie. Na spotkaniu, które mieliśmy 6 grudnia postanowiliśmy, że od tej  pory nasz różaniec wzmocnimy modlitwa za wstawiennictwem o. Michała i o. Zbigniewa, którzy zginęli właśnie z rąk terrorystów. Nie wiem dlaczego, ale przede wszystkim dla mnie, ci dwaj ojcowie z dnia na dzień, stali się bardzo bliscy.

W ubiegłe wakacje byliśmy razem z mężem w Kalwarii Pacławskiej i to tam po raz pierwszy o usłyszałam o Męczennikach z Pariacoto. Ale wtedy pomyślałam sobie: „O, znowu  jacyś świeci, uff”. Później wróciłam do Belgii z kalendarzem im poświęconym w ręku i co jakiś czas o nich myślałam.

Za kilka miesięcy przyszły te okropne ataki terrorystyczne w Paryżu, nieciekawa sytuacja także u nas w Belgii, gdzie odkryto komórki terrorystyczne niedaleko dzielnicy, w  której mieszkam... „Tylu prześladowanych chrześcijan, tyle zła wokół” - pomyślałam... i w pewnym momencie rozpłakałam się jak dziecko.

Mówiłam sobie w sercu: Boże, świat potrzebuje cudu, świat potrzebuje świętych, by wzmocnić naszą wiarę. Inaczej zwariujemy, ja zwariuję. Chciałam wziąć walizkę, dzieci i wrócić do Polski. Ale mąż mnie powstrzymał. Powiedział, że ucieczka nie jest tu rozwiązaniem. Zostałam, ale bardzo się bałam. Bałam się o siebie, o dzieci... Bardzo trudno jest żyć, gdy wie się, że można już nie wrócić do domu, bo  ktoś,  kto ma w sobie  tyle zła  i nienawiści może w każdej chwili odebrać ci życie.

Jednak powoli doczekaliśmy dnia beatyfikacji dwóch cudownych franciszkanów. I z dnia na dzień stali się dla mnie bliscy tak, jak żaden inny święty (no, może oprócz św. Franciszka, na którym się wychowałam).
Może właśnie te ostanie wydarzenia na świecie, które do złudzenia przypominają czasy Błogosławionych o. Michała i o. Zbigniewa sprawiły, że są mi tak bliscy? Właśnie patrząc na nich  widzę, że nie trzeba bać się o swoje życie, ale trzeba być szczęśliwym TERAZ! Nie jutro, ale TERAZ. I gdy tak patrzę na nich, mówię sobie: wreszcie męczennicy, którzy się uśmiechają! Ta radość, to ciepło, które od nich płynie jest dla mnie rozbrajające.

Chciałabym was prosić o modlitwę za Polaków w Belgii i w Europie. Wszyscy wyjeżdżają na misje do dalekich krajów, do Ameryki Południowej, do Afryki... A kto przyjedzie do nas, do Europy? Proszę mi wierzyć, że to Europa potrzebuje nawrócenia. Mieszkam w Belgii od 17 lat i płaczę.  Płaczę nad tym, jak żyją Europejczycy, ale również Polacy, którzy coraz bardziej oddalają się od Boga.

Nieraz powiedziano mi, że jestem głupia, bo wierzę w Zmartwychwstanie czy w Niepokalane Poczęcie Maryi. Nieraz mówiono, że Komunia święta  to głupota, to tylko kawałek chleba... Nie wiecie nawet, jak trudno wychować dzieci w wierze w świecie wielokulturowym i w świecie tzw. „wolności”. Europa zachodnia dawno odrzuciła Boga, więc nie ma co się dziwić, że jest tu teraz tyle zła.

Gdy wracam do Polski, to czuję, że żyję. I każdego dnia jestem dumna z tego,  że jestem Polką, że pochodzę z kraju, w którym wszystko budowano na wierze. Macie wielkie szczęście, że żyjecie w Polsce. Zapraszam na misje do Brukseli.

Niech błogosławieni o. Michał i o. Zbigniew będą dla nas tarczą przed złymi ludźmi, niech uczą nas odwagi w wyznawaniu wiary, niech uczą nas, jak być dobrymi ludźmi.

Wierzę w to, że ogłoszenie ich błogosławionymi właśnie w tak trudnych dzisiejszych czasach nie było przypadkiem. Wierzę, że Bóg daje  nam nowych świętych, którzy pomogą nam zwalczyć zło dobrem, i nauczą nas nieść Miłość tam, gdzie panuje nienawiść, a pokój tam, gdzie panuje chaos. Mając ich relikwie przy sobie będziemy czuli  się  tu bezpieczniej, będę wiedzieć, że ich cząstka jest razem ze mną i że będą mnie chronić.

Pozdrawiam serdecznie.

Irena Sikorska, Belgia/red.

zobacz jak starać się o zdobycie relikwii Męczenników z Pariacoto dla potrzeb kultu osobistego czy dla wspólnot eklezjalnych lub parafialnych

image_pdfimage_print

Comments are closed.